RSS
 

Religia w szkole – dawniej i dziś….

23 lis

W okresie międzywojennym.

W Polsce, w okresie międzywojennym nauczanie religii odbywało się w wymiarze 2 godzin tygodniowo. Treści programowe obejmowały do­gmatykę, teologię moralną i historię Kościoła. Konstytucja Marcowa z 17.03.1921 r.w art. 120, zapewniała w szkołach państwowych obowiązkową naukę religii dla wszystkich uczniów do 18 roku życia. W Konkordacie z 1925 r. artykuł XIII potwierdzał obowiązkowość nauki religii w wymiarze 2 godziny tygodniowo. Katechetów obsadzał Kościół za aprobatą władz świeckich w ramach tzw. misji kanonicznej. Istniała możliwość prowadzenia przez Kościół szkół prywatnych. Sprawą Kościoła było ujednolicenie planów i programów nauczania oraz podręczników do nauki religii. Za nauczanie religii w szkołach odpowiedzialna była Komisja Szkolna Episkopatu Polski.

W okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Po zakończeniu II Wojny Światowej w 1945 r. pomimo zerwania przez władze PRL konkordatu zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, nauczanie religii odbywało się nadal w szkole publicznej. Podstawę prawną stanowił art. 120 Konstytucji Marcowej, który został utrzymany w mocy okólnikiem nr 50 ministra oświaty z 13 września 1945 roku. W dokumencie tym zmieniono status nauczania religii, która przestała być przedmiotem obowiązkowym ograniczono nauczanie religii do 1 godziny tygodniowo. Znalazły się tam również dyrektywy odnośnie tworzenia szkół bez nauczania religii, które oddawano pod zarząd powstałego w roku 1949 „Towarzystwa Przyjaciół Dzieci”. Coraz częściej, wbrew woli rodziców, w myśl instrukcji programowej z 12 czerwca 1950 roku, dokonywano rekrutacji do szkół TPD i naukę religii usuwano.
Rozpoczęta w 1945 roku programowa laicyzacja wychowania i nauczania w szkołach polskich, spowodowała, że 8 grudnia 1956 roku ówczesny minister oświaty Władysław Bieńkowski wydał zarządzenie w sprawie nauczania religii w szkołach jako przedmiotu nadobowiązkowego. Natomiast 11 grudnia 1956 roku ukazał się okólnik, który zezwalał na tworzenie szkół bez nauki religii. Ostatecznie nauczanie religii zostało usunięte ze szkół w roku 1961. Sejm PRL 15 lipca tegoż roku uchwalił ustawę o rozwoju systemu oświaty i wychowania, w której w art. 2 zadekretowano, że szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi.
Monopol oświatowy państwa wynikał z głównego celu, jaki pragnęło ono realizować, a było nim zbudowanie socjalistycznego państwa w oparciu o materializm marksistowski. Z chwilą całkowitego usunięcia nauki religii ze szkoły, władze polityczne PRL skoncentrowały się na drugim nurcie batalii zmierzającej do ateizacji społeczeństwa, który polegał między innymi na ograniczeniu katechizacji prowadzonej przy parafiach i dążeniu do podporządkowania jej władzom oświatowym. Instrukcja Ministra Oświaty z 21 listopada 1961 roku przewidywała tryb postępowania represyjnego w stosunku do księży proboszczów odmawiających rejestrowania terenowych punktów katechetycznych i składania sprawozdań z prowadzonej katechizacji. Dopiero zarządzenie Ministra Oświaty i Wychowania z dnia 23 października 1981 roku o katechezie parafialnej, wyjęło religię spod kontroli i nadzoru władz państwowych. W okresie zmian politycznych po Październiku 1956 r. na mocy nowego porozumienia z dnia 4.12.1956 r. – punkt 2, lekcja religii stała się przedmiotem nadobowiązkowym na pisemne życzenie rodziców, po obowiązkowych godzinach lekcyjnych. Katecheci nie mogli być nauczycielami przedmiotów świeckich, nie należeli do Rady Pedagogicznej, a ich etat wynosił 30 godzin.

Po zawarciu konkordatu w 1989 r.

Dokonane zmiany w życiu społeczno-politycznym Polski oraz dojście do władzy osób ze środowiska solidarnościowego i Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, a także zawarty w 1998 r. konkordat miedzy Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polski, umożliwiły katechezie powrót do szkół publicznych i do przedszkoli. 17 maja 1989 r. na mocy Ustawy o stosunku państwo – Kościół w art. 18 zagwarantowano swobodę katechizacji. 2 maja 1990 r. na 240 Konferencji Episkopatu (punkt 6 Komunikatu) biskupi jednomyślnie opowiedzieli się za powrotem nauki religii do szkół oraz za potrzebą zagwarantowania tego w Konstytucji i w Ustawie o edukacji narodowej. Wydano osobny List pasterski. Formalne wprowadzenie lekcji religii do przedszkoli i szkół dokonało się na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej z 3 sierpnia 1990 r. na rok szkolny 1990/1991. Instrukcją powyższą wprowadzono nauczanie religii jako przedmiotu szkolnego na wszystkich etapach edukacyjnych dzieci i młodzieży po 2 godz. tygodniowo w każdej klasie w przedszkolu, szkole podstawowej, gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej, na podstawie oświadczenia rodziców lub samej młodzieży. Nie jest ona obowiązkowa. Katecheci uczą na podstawie misji kanonicznej (misio canonica), wchodzą w skład Rady Pedagogicznej i są opłacani z budżetu państwa tak jak pozostali nauczyciele. Programy religii są opracowywane przez stronę kościelną i zaprezentowane władzom państwowym. Przewidziano dodatkowo 3 dni wolne od zajęć szkolnych na wielkopostne rekolekcje. Prawo wizytacji prowadzonych lekcji religii przysługuje wizytatorom kościelnym, proboszczom i dyrektorom szkół.

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Polityka polska

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. emes5756

    23 listopada 2011 o 23:44

    Zacznę od cytatu z Autora:”Monopol oświatowy państwa wynikał z głównego celu, jaki pragnęło ono realizować, a było nim zbudowanie socjalistycznego państwa w oparciu o materializm marksistowski” (dotyczy okresu „powojennego”) i zapytam: jakim wobec tego celom służy praktyczny monopol nauczania religii katolickiej w obecnej szkole? Nie wartościuje tych celów – uznaję je w obu przypadkach za błędne co do metody. Nie jestem też aż takim hipokrytą aby stwierdzić, że skoro prawnie istnieje możliwość nieuczęszczania na lekcje religii to mimo, iż praktycznie możliwość ta nie istnieje, wszystko jest w porządku. Otóż nie jest i to z wielu powodów. Ale głównie dlatego, że Rodzice nie żyją w próżni ale są zanurzeni w środowisku katolickim (taki kraj), i jeśli nie chcą siebie i swoje dziecko narazić na ostracyzm, poddają się (pozaprawnej, psychologicznej) presji tego środowiska i posyłają dziecko na religię „dla świętego spokoju” hodując od małego oportunistów i hipokrytów. To jest gros przypadków. Tylko w dużych miastach wygląda to może lepiej – choć wątpię (gdzie te lekcje na początku lub końcu zajęć?). Temat wielokrotnie opisany – szkoda go powtarzać. Z tego błędnego koła zaszłości (spowodowanych głównie przez kościół katolicki i nadmierna ustępliwość państwa) można moim zdaniem wyjść tylko w ten sposób, że się da ludziom to co im się w demokratycznym państwie bez łaski należy: MOŻLIWOŚĆ WYBORU. A tą uzyska się wtedy, gdy religia, z pożytkiem dla kościoła i sprawy wyjdzie ze szkół państwowych i wróci do katechetycznych sal przykościelnych, albo nauczanie religii zamieni się na autentyczne nauczanie religioznawstwa (tu mam wątpliwości i brak rozeznania co do istnienia odpowiedniej kadry, bo przecież nie katechetów). To pewnie by rozwiązało także problem uposażeń katechetów (ten temat będzie wracał).
    Na koniec uwagi osobiste: pamiętam proboszcza, który po wojnie przychodził do szkoły uczyć nas religii i wspominam go z wielkim szacunkiem. Był autorytetem w miasteczku, cichym bohaterem w latach okupacji – CZŁOWIEKIEM w rodzaju tych księży, którym dzisiaj kościół zabrania wypowiadać się publicznie lub usuwa ze swoich szeregów. Pamiętam, że ze zgrozą komentowano wtedy fakt, że spotykał się z miejscowym pastorem (ewangelickim) i to się tam do dziś nie zmieniło. Nie zmienia to jednak mojego poglądu w poruszonej kwestii: społeczność jest tyle warta ile wykazuje wrażliwości na potrzeby wszelkich mniejszości. Kościół (katolicki) ma tu jeszcze długa drogę przed sobą, zanim sobie to uświadomi, bo chyba „znaków czasu” nie rozumie.
    Autorowi należy się podziękowanie za naświetlenie „stanu prawnego” choć stan faktyczny przed wojna tez bywał różny (przypominam brutalne starcie Piłsudskiego z kościołem o kapelanów wojskowych) i zawsze istniało dziwne upodobanie władzy państwowej (każdej z tu wymienionych) do regulowania tych kwestii aktami prawnymi najniższego rzędu dość odległymi od obowiązującej normy konstytucyjnej. To chyba też nie przypadek?

     
  2. patrycja33

    24 listopada 2011 o 12:45

    emes5756
    ,,Nie jestem też aż takim hipokrytą aby stwierdzić, że skoro prawnie istnieje możliwość nieuczęszczania na lekcje religii to mimo, iż praktycznie możliwość ta nie istnieje, wszystko jest w porządku”
    Praktycznie istnieje taka możliwość . Jeśli ktoś nie chce uczęszczać na lekcje religii , to wystarczy , że rodzic napisze oświadczenie , iż dziecko na lekcje te nie będzie uczęszczało oraz że bierze za nie w tym czasie odpowiedzialność . Wtedy na świadectwie nie ma oceny z religii. Jeśli w szkole jest etyka ( a moim zdaniem powinna być w każdej ) dziecko zamiast religii uczęszcza na etykę.
    Zgodzę się z tym , że rodzice często posyłają dzieci na lekcje religii ze względu na presję społeczeństwa bądź z tego powodu , że sami są ograniczeni i nie pozwalają dziecku decydować. Ale to już są kwestie osobiste ludzi , którzy albo nie mają swojego zdania , albo boją się swe zdanie wyrażać.

     
  3. emes5756

    2 grudnia 2011 o 14:46

    patrycja33
    Wygląda na to, że mówimy i myślimy (a może żyjemy?) o dwóch różnych rzeczywistościach. Jedna w której pisze się OŚWIADCZENIA w/s światopoglądowych i bierze odpowiedzialność za dziecko posłane do szkoły jeśli nie będzie na religii, w której prowadzone są wszędzie lekcje etyki (ale nie przez katechetów lub absolwentów teologii katolickiej) i w którym presja środowiska jest zjawiskiem sporadycznym w kraju nominalnie w 95% katolickim. I druga, jaką ja widzę. Widocznie się wyalienowałem. Pozdrawiam.

     
  4. patrycja33

    2 grudnia 2011 o 15:18

    emes5756
    Oświadczenie takie jest potrzebne , żeby nauczyciel nie był pociągnięty do odpowiedzialności , gdy dziecku coś się stanie w czasie , w którym powinno być na lekcji . M. in . po to sprawdzana jest w szkołach obecność.

    Nie posłałabym swojego dziecka do szkoły , w której nie mam możliwości wyboru . Lekcje etyki często prowadzą nauczyciele filozofii , niekoniecznie po teologii.
    Presja jest na pewno , ale społeczeństwo jest już bardziej tolerancyjne w stosunku do innych wyznań czy ateizmu . Nie licząc grup tzw. ,, katoli ” .

     
  5. anatema

    10 lutego 2012 o 03:09

    Patrycja, nauczyciel ma obowiązek zapewnić dziecku opiekę,
    w czasie, gdy odbywają się zajęcia z przedmiotu,który nie jest
    obowiązkowy. To samo dotyczy przedmiotów, na których dzieci
    są dzielone na grupy ( informatyka, języki ), grupa, która
    ma okienko, musi mieć zapewnioną opiekę szkoły.Lekcje etyki
    są w 5% szkół w Polsce, najczęściej prowadzone przez katechetów,
    zgadnij, kto jest autorem podręcznika do etyki?: ) Teolog.
    Niektórzy nauczyciele korzystają z materiałów Magdaleny Środy.
    Nie jest tez prawdą, że rodzice nie posyłający dzieci na religię,
    mają obowiązek przedstawiać to na piśmie, wystarczy ustna deklaracja,
    Religia w szkole jest natomiast organizowana, wg prawa, na wniosek rodziców.
    Zatem to rodzice, którzy chcą, by ich dzieci brały udział w lekcjach religii,
    powinni zwrócić się z takim wnioskiem do nauczyciela.