RSS
 

Demagogia PO

24 lis

W jednym z wywiadów telewizyjnych minister Rostowski zarzucił Leszkowi Balcerowiczowi, iż ten uprawia demagogię.

Niby nic w tym nie byłoby dziwnego, ale skupmy się na samej istocie słowa „demagogia”.

Otóż w słowniku termin ten oznacza (gr. demos lud, agogos wiodący, prowadzący) wpływanie na opinię publiczną, oraz działanie obliczone na łatwy efekt, poklask i przychylność ludu. Nierzadko się zdarza, iż w parę z demagogią kroczy również populizm, który podporządkowany jest statystyce badań opinii społecznej, potocznie nazywany „słupkami poparcia”.

Rząd Donaldzia w moim subiektywnym odczuciu w myśl powyższej reguły mogę zatem nazywać demagogicznym. Nie pamiętam już kiedy którykolwiek z premierów tak bardzo dbał o image swój oraz podległych mu ministrów. Image bowiem w PO to rzecz święta i niczym niezastąpiona.

Nie dziwni mnie również spór Balcerowicza z Rostowskim, gdyż ten drugi zabierając OFE składkę, pośrednio bije w Balcerowicza jako osobę odpowiedzialną w 1999 r. za wprowadzenie Otwartych Funduszy Emerytalnych do naszego kraju.

Tak więc problem jest bardziej złożony aniżeli nam się wydaje. Owy spór mogę porównać do starcia tytanów, gdzie z jednej strony mamy uznanego polityka, byłego Prezesa NBP – Pana Leszka Balcerowicza, a z drugiej strony mamy Jacka Rostowskiego, byłego doradcę Balcerowicza w latach 1989–1991 i obecnego Ministra Finansów. Jeden i drugi mają swoją wizję i nie zamierzają z niej rezygnować. W moim subiektywnym mniemaniu Rostowski sterowany jest przez Donaldzia i robi wszystko, by „Prezes był zadowolony” nie bacząc tak naprawdę na dobro obywateli jak i całej gospodarki naszego państwa.

Nie mogę tu nie wspomnieć o naszej Pani Prezydent Warszawy, która idealnie wpisuje się w retorykę demagogii uprawianej przez PO. Otóż jeszcze podczas trwania kampanii prezydenckiej pisałem zarówno do sztabu Pani HGW jaki i do niej samej, czy prawdą jest że (chce lub już to zrobiła) podnieść podatek gruntowy w Warszawie od 1500 do 3000%. Pani HGW nie dopisała mi ani osobiście ani poprzez swój sztab wyborczy. Może po prostu Pani HGW stwierdziła, że H..j Go Wie?

Podatki oczywiście podniosła i zrobiła w bambuko wszystkich tych co chcieli sobie polepszyć i zagłosowali na nią. Niebawem (jeśli już niektórzy Warszawiacy nie dostali) do drzwi naszych zapuka listonosz wręczając nam nowe wartości „czynszu” do zapłaty według nowych „lepszych” stawek.

Wyborcom Pani HGW gratuluję wyboru!

Wracając jeszcze do słów Jacka Rostowskiego w temacie demagogii uprawianej przez Leszka, możemy postarać się zagłębić w bardziej historyczne tłumaczenie tego słowa. Otóż Demagogia rozwinęła się już w starożytnej Grecji, natomiast pierwotnie miała nieco inne niż współcześnie znaczenie. Po grecku słowo to oznacza: „prowadzący lud”. Otóż „Demagodzy” byli doskonałymi mówcami potrafiącymi wpływać na decyzję zgromadzenia ludowego. Aż dziw bierze jak idealnie wpisuje się tu Donaldzio!

Zostając jeszcze przy zapomnianych i nie często nieużywanych dawnych tłumaczeniach chciałbym przytoczyć i rozwinąć wyraz „kutas”. Otóż w jednej z lektur szkolnych możemy przeczytać:

„Woźny pas mu odwiązał, pas słucki, pas lity,

Przy którym świecą gęste kutasy jak kity”.

Źródło: Księga I, w.850–851

Słowo Kutas — w XVII–XVIII-wiecznej Polsce oznaczał chwost na końcu sznura, przypinanego do pasa jako element dekoracyjny. Jest to również określenie odnoszące się do współczesnych pomponów.

Tak więc nic chyba złego na napiszę w kwestii demagogii porównując Donaldzia do Kutasa co jak inne pompony stara się błyszczeć za wszelką cenę na tym wąskim, polskim i prawicowym pasie !

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Polityka polska

 

Tags: , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. elmohero

    24 listopada 2011 o 22:47

    „Rostowski zarzucił Leszkowi Balcerowiczowi, iż ten uprawia demagogię.”
    Rostowski to powinien do końca życia ulice zamiatać przed Sejmem, za to, że emerytów zrobił w ch..a z tym drugim filarem. Najpierw Donaldinio w 1999r. na hurrrraa wprowadził ustawę filarową, a dziś nas dyma przez Rostowskiego.
    racza Czy w tej sytuacji chciałbyś coś dodać do etymologii słowa „kutas”? Jakieś synonimy na myśl mi się nasuwają…

     
  2. racza

    24 listopada 2011 o 22:56

    elmohero
    Tak, chciałbym dodać, że cała masa małych chujków myśli, że urośnie od nazywania kogoś kutasem. Z dwojga złego lepiej być jednak tym ostatnim.

     
  3. elmohero

    24 listopada 2011 o 23:25

    racza Mój znajomy chciał nawet tablicę rejestracyjną zakupić z CH.JEM celem dowartościowania. Mógł, ale na to nie wpadł, wybrać słowo „chwost” – zapożyczenie od wschodnich sąsiadów – хвост – oznacza zarówno ogonek i jak kutasa, albo zachodnich – schwanz – w spolszczeniu „szwanc”, co, jako breslauer, pewnie wiesz ;)Dzisiaj trudno znaleźć polityka, któremu nie można przypiąć „ogonka”.

     
  4. krzysztofsiuda

    25 listopada 2011 o 12:27

    Na pewno jest sporo parlamentarzystów, którzy pracują dużo i ciężko (jak to się mówi: odwalają „brudną robotę”), ale o nich w mediach się nie mówi. Niewątpliwie część z nich nie lubi się wypowiadać w mediach, ale również jest to też wina dziennikarzy, którzy zapraszają do studia cały czas tych samych posłów, ponieważ są oni już „sprawdzeni” oraz potrafią zawsze powiedzieć coś takiego, co zaraz znajdzie się na pasku i będzie puszczane przez cały dzień jako wypowiedź dnia. Najlepiej zaprosić do studia dwóch posłów, którzy przez cały czas będą nawzajem obrzucać się inwektywami. A dziennikarze jak zwykle powiedzą, że to nie ich wina, że tak się zachowują (chociaż dobrze wiedzą jakie są ich temperamenty zapraszając ich wcześniej na rozmowę).
    I później mamy taki jaki mamy obraz naszej klasy politycznej.

     
  5. ~Maks

    9 listopada 2016 o 05:13

    nierekrystalizowanie